Czy naprawdę wierzysz?

Czy naprawdę wierzysz?

Czy naprawdę wierzysz?, reż. Jon Gunn

W naszym coraz bardziej sceptycznym i świeckim społeczeństwie, ze wszystkimi jego bogactwami, łatwo jest przejść przez większość życia, unikając dwóch najważniejszych pytań: czym jest krzyż Chrystusa i co to oznacza dla mnie? W pewnym momencie jednak, każdy z nas stanie twarzą w twarz z okolicznościami, które spowodują duchowe rozważenie, nawet, jeśli tylko na chwilę, odpowiedzi na te najgłębsze pytania życia.

Generalnym celem filmu Czy naprawdę wierzysz? jest dotrzeć do tych, którzy poszukują duchowego przewodnictwa, dotrzeć do ludzi, dla których wiara jest aktem bardziej hamowania niż poświęcenia. Czy naprawdę wierzysz?, to najnowszy film ludzi, którzy wyprodukowali obie części filmu „Bóg nie umarł”.
Wiara w Chrystusa, może czasami zredukowana tylko do idei, pobudza nas lub jest uczuciem, które ogrzewa nas. Czy naprawdę wierzysz? inspiruje wiernych, aby pamiętali, że wiara to nie tylko pomysł lub uczucie, ale przekonanie, że przemienia nasz sposób życia z dnia na dzień, przekonanie, że przekształca nasze wartości i wybory. Już od początku filmu na ekranie pokazuje się werset z Pisma Świętego: „Wiara bez uczynków jest bezużyteczna”.

Ten komunikat jest odtwarzany przez cały film. Film ten to historie dwunastu Amerykanów, których linie życia niespodziewanie przecinają się ze sobą w jednym wydarzeniu. Akcja obrazu zabiera widzów w życie każdej z tych osób. A są to zwykli ludzie, którzy popełnili w życiu jakieś błędy lub nie przeciwstawili się swojemu losowi. Co wszystkie te osoby mają wspólnego? Otóż nie są to osoby bez uczuć, całkowicie bez wiary. Mają jeden wspólny mianownik – za czymś tęsknią, czegoś pragną, mają swoje marzenia, swoje tajemnice. Nasi bohaterowie to między innymi: miejscowy proboszcz pozytywnie zainspirowany ulicznym kaznodzieją niosącym ogromny krzyż; ciężarna nastolatka; starsze małżeństwo, które straciło jedyne dziecko; młoda pielęgniarka i jej mąż ratownik uwikłani w sprawy sądowe; bezdomna matka z córką, którym pomoże ciężko chory kryminalista Joe; weteran wojenny, który zmaga się ze swoją psychiką, a którego życie krzyżuje się na moście z młodą kobietą podobnie zmagającą się z depresją i myślami samobójczymi; członkowie miejscowego gangu.

Każda z tych historii, to życie codzienne, które może się przydarzyć każdemu. Publiczność zostaje wciągnięta w ich perypetie i jest z nimi krok po kroku. Jedno spotkanie sprowokuje całą lawinę zdarzeń. Mateusz, miejscowy proboszcz po spotkaniu z ulicznym kaznodzieją i usłyszeniu od niego pytania: „Czy wierzy w Chrystusa?”, a jeżeli tak, to co zamierza dalej z tym zrobić, postrzega, że zapomniał, że prawdziwa wiara wymaga ciągłego działania. Wpłynie to na jego życie, jego żony i wielu osób. To proste zapytanie uderza w samą istotę wiary chrześcijańskiej, bo wierzyć, to nie tylko cieszyć się własną relacją z Bogiem, ale również dzielić się tą wiarą z innymi. Dodatkowym znakiem wiary była w tym samym czasie reakcja kaznodziei niosącego krzyż, gdy okoliczny bandyta (złodziej samochodów) przykłada mu pistolet do głowy i pyta, czy gotów jest umrzeć. „Jestem gotowy” – odpowiada zdecydowanie. „Jesteś?”.

Ten odważny akt wiary jest pierwszym w łańcuchu wydarzeń, który ostatecznie wpływa na innych w filmie. Mateusz na tyle zrozumiał swoją wiarę, że później do wiernych powiedział: „Wiara zabierze cię na kolana, po czym podniesie cię na nogi”.

Co dobrego w filmie dla chrześcijan? Najlepszym atutem filmu „Czy naprawdę wierzysz?” jest zbawcze orędzie chrześcijańskie promujące Ewangelię. Film kwestionuje postawę Chrześcijan przeżywających swoją wiarę stereotypowo – poprzez dobroć, służbę Bogu i poświęcenie. Wiarą należy się dzielić, bez względu na konsekwencje.

Jest to film oparty na wierze twórców „Bóg nie umarł’ i ma chrześcijańską fabułę. Chociaż nie ma seksu i język jest poprawny, można się spodziewać kilku niepokojących scen przemocy. Podczas, gdy widzowie o poglądach zgodnych z poglądami twórców filmu mogą się cieszyć filmem, pozostali mogą się czuć niewygodnie w kinie ze względu na wizerunek ateistów i ludzi innego koloru skóry (każdy taki człowiek w filmie jest albo przestępcą lub cierpiący w jakiś sposób: ciężarna nastolatka, członkowie gangu, cierpienia i odchylenia psychiczne od normy żołnierza).

Finał filmu przenosi bohaterów w jedno miejsce i obejmuje czas zakończenia, początek życia, liczne wypadki samochodowe i cudowne zdarzenia, które mogą wywołać drwinę i śmiech, ale dlatego, że film angażuje widza, aby wycisnąć kilka łez, zgodnie z przeznaczeniem i dobrze napisanym scenariuszem. Scena na moście ma moc, jest potężna.

Film nie jest skomplikowany, ale ma w sobie to, co potrzebuje, czyli główną myśl, że krzyż Chrystusa jest czymś więcej, niż może nam się zdawać. Uczy nas, że wiara powinna prowadzić do działania. To jest ten rodzaj historii, która przedstawia, jak Jezus zmienia ludzi, czasem radykalnie od życia w grzechu do życia w wierze i odkupieniu. I Czy naprawdę wierzysz? robi to dobrze, działa lepiej niż inne chrześcijańskie filmy. Jest to ważny krok we właściwym kierunku.

Zamiast zadawać sobie pytanie, „czy wierzysz?” idź na ten film, ma wszystko.